wtorek, 19 lutego 2013

Lepsza abstynencja i celibat niż brak motocykla...

"Krioterapia dobrze zrobiła na zatoki. Te zamarzły i sopel pod nosem przestał narastać. Całe szczęście, bo po kolejnych 10 km mógł zacząć rysować szybkę od wewnątrz. "

Znam człowieka, nazywa się "wielkiszu", który zimie mówi zdecydowane NIE i nigdy nie kończy sezonu... nie mówię o dojazdach do pracy ale o trasach po 200-300 km dziennie. Twierdzi, że szybciej zniósłby prohibicję i wstrzemięźliwość seksualną, niż brak motocykla. Nowa opowieść na MotoRmanii



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza