Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śmierć. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śmierć. Pokaż wszystkie posty
sobota, 20 października 2012
Nowy felieton na Motormanii - o tym jak rodzice nie potrafią zaakceptować pasji motocyklowej swoich dzieci...
Wiesz, co to jest śmierć?
Nie ma woni spalin i benzyny,
cichnie melodia silnika.
Znikł horyzont, który bez przyczyny
zawsze przed tobą umykał.
Na winklu nie wtulisz już w przestrzeń ramienia,
pejzaż nie migocze, widok się nie zmienia,
piasek nie jest wrogiem, asfalt – przyjacielem,
bo nie ma już drogi, co była nam celem.
Już nie wypatrujesz,
czy deszcz spadnie z nieba.
Ciała nie pieści ni słońce ni wiatr,
Nic nie chcesz – nic nie trzeba -
skończył się twój świat.
Tak żyć nie można. Muszę jechać tam.
Dobyć świat dźwięków i barw z ukrycia.
Nie jest ważne życie. Nie jest ważna śmierć.
To ważne, by nie umrzeć za życia.
(Parafraza fragmentu wiersza Teresy Harsdorf - Bromowiczowej)
środa, 17 października 2012
Sądy i rzeczywistość...
![]() |
| fot. Sopel |
Sądy i rzeczywistość - nowy felieton na MotoRmanii
o tym, jak postrzegają motocyklistów inni kierowcy...
o tym, jak postrzegają motocyklistów inni kierowcy...
.
wtorek, 8 maja 2012
Blackfield: Morderca na polatance motocyklowej
![]() |
| Blackfield. źródło: Wikipedia |
Więc dla BHP przerzuciłam się na spokojną i łagodną twórczość Blackfield. Jednakowoż i ona, nie w formie a raczej w treści, okazała się raczej tanatyczna.
Playlista zaczyna się od słów:
Don't you fight,
don't you fight,
when your death is calling for a ride...
Nie stawiaj oporu, gdy śmierć zaprasza na przejażdżkę...
Po czym następuje jakże trafne, nie tylko dla motocyklisty, przypomnienie - i równie słuszna rada:
Any day can be
The last day in your life
So make it an unforgettable time
Każdy dzień może być
ostatnim dniem twojego życia
więc uczyń ten czas niezapomnianym
Poźniej jest już coraz depresyjniej:
And one thousand people smile
They're smiling at me
But I wanna die in this moment,
I wanna die.
I tysiąc ludzi się uśmiecha,
uśmiechają się do mnie,
ale ja chcę umrzeć w tej chwili,
chcę umrzeć.
("1000 people")
Więc nic dziwnego że:
Here comes the blood, here comes the blood
Nadchodzi krew...
("Blood")
This killer on the run
He'll catch me off my guardHe likes me when I'm down
And when I'm sad
Morderca ucieka (ale też można to przetłumaczyć: Morderca na polatance motocyklowej:-)
Złapie mnie, gdy nie będę uważał,
Lubi mnie gdy mam doła
gdy jestem smutny
This killer on the run
And I can say I know him well
And so can he, because it's me
He is me
Morderca na polatance
Mogę powiedzieć że dobrze go znam
I on też może, bo to ja
on jest mną
Don’t you fight, don’t you fight
When your death is calling for a ride
Close your eyes, close your eyes
You won’t suffer here above the clouds
One direction with no turning back
Soon it’ll turn to black
Soon it’ll turn to black
Nie stawiaj oporu, nie stawiaj oporu
gdy twoja śmierć zaprasza cię na przejażdżkę.
Zamknij oczy, zamknij oczy,
tu ponad chmurami nie będziesz już cierpiał.
Jeden kierunek z zakazem zawracania
wkrótce zmieni się w czerń
wkrótce zmieni się w czerń
niedziela, 21 sierpnia 2011
Koncert charytatywny pamięci Yossariana
Zamek Xiążąt Pomorskich, 03 września 2011, g. 18:00.
Zebrane fundusze posłużą wsparciu żony i dzieci motocyklisty zabitego przez pijanego kierowcę. Sprawca wypadku uciekł i jest ścigany listem gończym - jego nieobecność uniemożliwia uzyskanie odszkodowań. Żona Yossariana, ciężko ranna w tymże wypadku, do dziś przebywa w szpitalu.
Duży dziedziniec zamkowy: koncert Beaty Andrzejewskiej, Joanny Prykowskiej & The Forest, wystawa oraz sprzedaż fotografii Yossariana;
Mały dziedziniec zamkowy: społeczna akcja profilaktyczna mająca na celu przeciwdziałanie prowadzeniu pojazdów pod wpływem alkoholu z udziałem symulatorów wypadków Komendy Wojewódzkiej i WORD
Lewy taras zamkowy: prezentacja motocykli zorganizowana przez przyjaciół Yossariana
Zebrane fundusze posłużą wsparciu żony i dzieci motocyklisty zabitego przez pijanego kierowcę. Sprawca wypadku uciekł i jest ścigany listem gończym - jego nieobecność uniemożliwia uzyskanie odszkodowań. Żona Yossariana, ciężko ranna w tymże wypadku, do dziś przebywa w szpitalu.
Duży dziedziniec zamkowy: koncert Beaty Andrzejewskiej, Joanny Prykowskiej & The Forest, wystawa oraz sprzedaż fotografii Yossariana;
Mały dziedziniec zamkowy: społeczna akcja profilaktyczna mająca na celu przeciwdziałanie prowadzeniu pojazdów pod wpływem alkoholu z udziałem symulatorów wypadków Komendy Wojewódzkiej i WORD
Lewy taras zamkowy: prezentacja motocykli zorganizowana przez przyjaciół Yossariana
Więcej szczegółów na stronie PrzyjacieleYossariana
wtorek, 19 lipca 2011
Zabił i uciekł
No i zastanawialiśmy się, rozkminialiśmy. Czy pijanego kierowcę, który zabija motocyklistę, można nazwać mordercą. Tymczasem on, decyzją sądu nie osadzony w areszcie - znika. Tymczasem, bez oskarżonego, nie można zacząć spraw sądowych i odszkodowawczych. W końcu prokuratura ujawnia dane sprawcy i wystawia list gończy.
Tak się trochę zastanawiam, czy dyskutanci-moraliści-semantycy pozwoliliby w tym kontexcie nazwać go, jeśli nie mordercą, to chociaż kanalią, łajdakiem? Ale to nie ma teraz znaczenia.
Jeśli widzieliście gdzieś tego człowieka: Józef Kuśmierek - dzwońcie na policję
więcej zdjęć jest jeszcze tu od 0:50
Tak się trochę zastanawiam, czy dyskutanci-moraliści-semantycy pozwoliliby w tym kontexcie nazwać go, jeśli nie mordercą, to chociaż kanalią, łajdakiem? Ale to nie ma teraz znaczenia.
Jeśli widzieliście gdzieś tego człowieka: Józef Kuśmierek - dzwońcie na policję
więcej zdjęć jest jeszcze tu od 0:50
poniedziałek, 9 maja 2011
Morderca czuje się niewinny
Pijany kierowca wyjeżdża na czołówkę motocykliście.
Umiera człowiek niewinny, wartościowy, kochany.
Morderca czuje się niewinny.
Sąd nie wydaje nakazu aresztowania.
Finalnie zamiast dać mu 12 lat pewnie da rok w zawiasach.
A przyzwolenie społeczne na jazdę po alkoholu jest powszechne. To nie jest problem prawodastwa, ale mentalności masowej.
Nie chcę żyć w takim świecie.
Pogrzeb jutro o 13:00. O 12:15 motocykle ruszają z Wałów
Dopisane po. Jest jedna rzecz w której mogłabym się zgodzić z dyskutantami. Ta informacja, że sprawca zajścia nie czuje wyrzutów sumienia, pochodzi z prasy. Z rzetelnością tych danych bywa różnie, zwłaszcza gdy dotyczą rzeczy tak niekonkretnej i nieudowadnialnej (wszak nawet gdyby opisana w artykule osoba autoryzowała tę informację, nie wiemy czy byłaby szczera w tym co mówi). Powinnam była mieć większy dystans do tej informacji. Do reszty sprawy nie potrafię się zdystansować.
Umiera człowiek niewinny, wartościowy, kochany.
Morderca czuje się niewinny.
Sąd nie wydaje nakazu aresztowania.
Finalnie zamiast dać mu 12 lat pewnie da rok w zawiasach.
A przyzwolenie społeczne na jazdę po alkoholu jest powszechne. To nie jest problem prawodastwa, ale mentalności masowej.
Nie chcę żyć w takim świecie.
Pogrzeb jutro o 13:00. O 12:15 motocykle ruszają z Wałów
Dopisane po. Jest jedna rzecz w której mogłabym się zgodzić z dyskutantami. Ta informacja, że sprawca zajścia nie czuje wyrzutów sumienia, pochodzi z prasy. Z rzetelnością tych danych bywa różnie, zwłaszcza gdy dotyczą rzeczy tak niekonkretnej i nieudowadnialnej (wszak nawet gdyby opisana w artykule osoba autoryzowała tę informację, nie wiemy czy byłaby szczera w tym co mówi). Powinnam była mieć większy dystans do tej informacji. Do reszty sprawy nie potrafię się zdystansować.
czwartek, 18 listopada 2010
Być-W-Drodze
Są dwa rodzaje podejścia do przemieszczania się. Dla jednych jest ono straconym czasem, zużytym na to by dostać się z miejsca na miejsce. Najchętniej używaliby teleportacji. Dla innych Bycie-W-Drodze jest esencją istnienia, jego najwyższym stanem.
Życie w pośpiechu nie jest właściwie życiem. "Tam dom twój, gdzie serce twoje". Jeśli człowiek gna na spotkanie, żeby zdobyć klienta, żeby sprzedać mu coś, żeby zarobić, żeby kupić dom na Bahamach - on żyje czymś innym niż robi. Doświadcza swego rodzaju schizofrenii. Niby jest tu, na autostradzie w swoim aucie - ale naprawdę, myślą i sercem jest na tych Bahamach. Za ileś czasu, kiedy już osiągnie swój cel i usiądzie na werandzie tego domku który pół życia budował - może się okazać że marzenie było czymś zupełnie innym niż spełnienie. Że już nie potrafi siedzieć i cieszyć się tym domkiem. Że jest uzależniony od pośpiechu, od adrenaliny. Albo że jest już zbyt stary i zmęczony by cieszyć się czymkolwiek.
Robert Pirsig, pisząc o swoich motocyklowych podróżach bez pośpiechu i bez celu, odkrył dwuznaczność frazy "mieć dobry czas" (=zrobić coś szybko).
Chcemy mieć dobry czas, ale oceniamy go koncentrując się na “dobry” bardziej niż na “czas”, i kiedy tak przesunie się znaczenie, całe podejście się zmienia.Człowiek który żyje w ten sposób - jest tu i teraz. Może nie "osiągnąć" zbyt wiele. "Osiągi" są znów dwuznaczne. Te drogowe/czasowe służą "osiągom" na gruncie finansowym tudzież budowaniu sobie poczucia bezpieczeństwa w oparciu o zabezpieczenia materialne. Ale człowiek, który nie wychodzi (zbyt często) poza tu i teraz, "osiąga" coś niedostępnego dla tych którzy całe życie poświęcają budowaniu zamków na piasku. Ten ktoś żyje już teraz tam gdzie jest - a nie kiedyś tam, za 30 lat, w domku na Bahamach. Albo chociażby nad Miedwiem.
"Zen czyli sztuka oporządzania motocykla"
Zamkami na piasku są bowiem wszystkie ludzkie dzieła. Mieszkania kupione za 30-letnie niewolnictwo wobec banku i pracodawcy. Konta emerytalne. Dzieci "by miał się mną kto zająć na starość". Przychodzi jeden podmuch wiatru - powódź, krach na giełdzie, atak serca, wypadek - i pokazują, że życie poświęcone dla przyszłości było tylko pasmem bezsensownego wysiłku którego owoców nigdy nie posmakujesz. Szczególnie gdy śpieszysz się na drodze. Śmierć lubi niedospanych, jeżdżących szybko.
O zmianie cywilizacji zachodu w cywilizację pośpiechu mówi kreskówka Pixara "Auta":
Kiedyś podróżowało się całkiem inaczej. 40 lat temu nie było tu tej autostrady. Drogi nie przebijały się na wprost przez góry i doliny, ale wiły się, wznosiły i opadały razem z nimi. Ludziom nie zależało by osiągnąć dobry czas, ale by przeżyć dobry czas.
Obejrzyjcie ją sobie dorośli. To jest film dla was. Tu wklejam fragment który o tym mówi. Od 1:04:44 - sześć minut. Fragment może się wam wydać zbyt długi. Ale nie spieszcie się. Dajcie sobie ten czas. Pozwólcie sobie chwilę pożyć.
Widziałam reklamę "Wybierz swoją przyszłość". Ja bym zaś powiedziała "Wybierz swoje życie". Przyszłość może nigdy nie nadejść.
No future.
wtorek, 19 października 2010
Śmierć na drodze
O, jakże smutno przez ten krwawy świat
iść cmentarzyskiem idej…
Wiatr w oczy wieje. Orenburski wiatr.
Szedłem. Iść będę. Idę.
(Władysław Broniewski)
Death is everywhere
There are flies on the windscreen
For a start
reminding us
we could be torn apart
tonight
(Depeche Mode)
Codziennie, jeśli jestem w trasie, oglądam śmierć na drodze. Czasem przybiera formę małych zwierząt leżących na poboczu. Po każdej trasie poza miastem, gdzie można rozwinąć większe prędkości, na kasku, reflektorze i całym przodzie motocykla i kurtki znajduję przyklejone owady. Czasem odbijają się od wizjera, że aż zadźwięczy. Myślę sobie wtedy: może to nasionko, patyczek, liść który spadł z drzewa. Wiem, że zazwyczaj tak nie jest.
Alex pociesza mnie, że jeśli teoria wędrówki dusz jest prawdziwa, pomagamy tym mało samoświadomym istotom przenieść się na inny, lepszy poziom exystencji. Ale nie wiem, czy tak jest, wolałabym zresztą żeby nie było.
Motocykl jest jak narkotyk. Wyjeżdżając w trasę nie zamierzam nikogo zabić. Zabijam, i to nie powstrzymuje mnie wcale, by wyjechać ponownie.
Po każdej dłuższej jeździe zmywam z kasku cmentarz. Cmentarz idei. Idei bezkonfliktowego istnienia gatunków na tej chorej, źle zorganizowanej planecie.
Narkotyk. Wiatr w oczy wieje. Jechałam. Jechać będę. Jadę.
sobota, 20 marca 2010
Głupota, agresja i dominacja...
Takie rzeczy nie powinny się zdarzać.
Na warszawskiej ulicy, w drodze do pracy, spotykają się: motocyklista i kierowca samochodu. Ten drugi popełnia błąd, zahacza motocykl, ale nie chce się nawet zatrzymać i przeprosić, nie mówiąc o spisaniu dokumentu szkód. Jadą dalej, wkurzony puszkarz postanawia pokazać motocykliście kto tu rządzi, bo duży może więcej. Zajeżdża mu drogę, spycha z jezdni. Ale tam była latarnia.
Maciek miał 30 lat.
Kiedy na miejscu zjawiają się krewni zabitego, zszokowany kierowca mówi: "Chciałem go tylko nastraszyć". W sądzie już twierdzi co innego, że nic nie widział, że to wina motocyklisty. Nieobecni nie mają racji.
Sprawiedliwość jest po stronie tych którzy mają kasę i układy? Jak wytłumaczyć inaczej fakt, że ten człowiek, który z głupoty, agresji i chęci dominacji zabił drugiego człowieka, nie idzie za to do więzienia, dostaje wyrok w zawieszeniu? Czy fakt że jest majętnym dyrektorem w dużej firmie to tylko zbieg okoliczności?
"Głupota jest najcięższym grzechem, z którego nikt się nie spowiada" (Józef Puciłowski, dominikanin)
Na warszawskiej ulicy, w drodze do pracy, spotykają się: motocyklista i kierowca samochodu. Ten drugi popełnia błąd, zahacza motocykl, ale nie chce się nawet zatrzymać i przeprosić, nie mówiąc o spisaniu dokumentu szkód. Jadą dalej, wkurzony puszkarz postanawia pokazać motocykliście kto tu rządzi, bo duży może więcej. Zajeżdża mu drogę, spycha z jezdni. Ale tam była latarnia.
Maciek miał 30 lat.
Kiedy na miejscu zjawiają się krewni zabitego, zszokowany kierowca mówi: "Chciałem go tylko nastraszyć". W sądzie już twierdzi co innego, że nic nie widział, że to wina motocyklisty. Nieobecni nie mają racji.
Sprawiedliwość jest po stronie tych którzy mają kasę i układy? Jak wytłumaczyć inaczej fakt, że ten człowiek, który z głupoty, agresji i chęci dominacji zabił drugiego człowieka, nie idzie za to do więzienia, dostaje wyrok w zawieszeniu? Czy fakt że jest majętnym dyrektorem w dużej firmie to tylko zbieg okoliczności?
"Głupota jest najcięższym grzechem, z którego nikt się nie spowiada" (Józef Puciłowski, dominikanin)
Subskrybuj:
Posty (Atom)



